Anatomia kryzysu. Czym naprawdę jest zagrożenie i dlaczego to my jesteśmy najsłabszym ogniwem?

Jako funkcjonariusz z wieloletnim doświadczeniem w Centralnym Pododdziale Kontrterrorystycznym Policji „BOA" oraz Głównym Sztabie Policji, wielokrotnie brałem udział w zarządzaniu sytuacjami skrajnymi.
Kiedy kurz już opadał, zawsze zadawaliśmy sobie to samo pytanie: czy można było tego uniknąć? Prawda jest brutalna: w większości przypadków kryzys nie jest wynikiem samego niebezpieczeństwa, lecz naszej wewnętrznej podatności na to niebezpieczeństwo.
Zarówno włodarze miast, dyrektorzy szpitali, jak i prezesi firm popełniają często ten sam błąd poznawczy – próbują zabezpieczyć się przed „wszystkim". Tracą energię na przewidywanie, czy uderzy w nich powódź, pożar czy uzbrojony napastnik. Tymczasem nowoczesne zarządzanie bezpieczeństwem wymaga całkowitej zmiany myślenia.
1. Złote równanie: Ryzyko = Zagrożenie × Podatność
W profesjonalnej analizie ryzyka obowiązuje prosta zasada: ryzyko to wypadkowa zagrożenia oraz stopnia naszej podatności.
Zagrożenie to czynnik zewnętrzny (np. klęska żywiołowa, wypadek masowy, atak hybrydowy), na który często nie mamy absolutnie żadnego wpływu. Jednak to dopiero nasza podatność sprawia, że zagrożenie zamienia się w sytuację kryzysową. Brak awaryjnego zasilania, nieprzeszkolony personel, przestarzały plan ewakuacji czy poleganie na jednym dostawcy paliwa – to są luki, które kontrolujemy. Jesteśmy najsłabszym ogniwem, ponieważ skupiamy się na wypatrywaniu burzy, zamiast na łataniu własnego dachu.
2. Fizyczna odporność – od oczyszczalni ścieków po łańcuchy dostaw
W nowym systemie zarządzania kryzysowego, wymuszanym m.in. przez unijną dyrektywę CER, punkt ciężkości przesuwa się z cyberprzestrzeni na twardą, fizyczną odporność podmiotów krytycznych.
Zarządzanie kryzysowe to nie tylko ochrona wielkich elektrowni. Nowe regulacje obejmują obiekty istotne lokalnie, które do tej pory wymykały się systemowej ochronie: ujęcia wody, rurociągi czy oczyszczalnie ścieków na poziomie powiatu. Zastanów się: co z tego, że Twój urząd lub firma ma świetne zapory antywirusowe, jeśli w wyniku anomalii pogodowej lub sabotażu w regionie nastąpi „blackout", a lokalne wodociągi przestaną tłoczyć wodę do Twojego szpitala czy zakładu produkcyjnego? Zagrożenia fizyczne, ochrona mienia i ciągłość łańcuchów dostaw to obszary, w których najszybciej dochodzi do załamania systemu.
3. Złudzenie „papierowej" gotowości i czynnik ludzki
Raporty nie pozostawiają złudzeń – według badań ponad 75% polskich gmin nie jest pewnych swojej gotowości na kryzys. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ w wielu organizacjach plany zarządzania kryzysowego i plany ciągłości działania (BCP) powstają wyłącznie na potrzeby audytorów.
Procedury są bezużyteczne, jeśli nie są regularnie testowane w praktyce. Posiadanie planu ewakuacji przypiętego na tablicy korkowej nie oznacza, że w zadymionym korytarzu, przy wyjących syrenach, personel nie wpadnie w panikę. Najsłabszym ogniwem zawsze jest człowiek poddany ekstremalnemu stresowi. Brak wyuczonej pamięci mięśniowej, rozmyta odpowiedzialność i brak jasnej struktury dowodzenia to najczęstsze podatności, które mszczą się w pierwszych minutach każdego kryzysu.
4. Czas to życie – jak długo przetrwasz?
Każdy menedżer, włodarz i dyrektor powinien znać parametry przetrwania swojej organizacji. W Planach Ciągłości Działania określa się to mianem krytycznych procesów i maksymalnego czasu ich przestoju.
Zadaj sobie proste pytania operacyjne: Jeśli dzisiaj w Twoim mieście zgaśnie światło, na jak długo wystarczy paliwa w agregatach Twojej firmy lub szpitala? Kto ma fizyczny klucz do magazynu z zapasami? Kto przejmuje dowodzenie, gdy prezes lub wójt jest nieosiągalny? Jeśli nie znasz odpowiedzi na te pytania, Twoja organizacja jest skrajnie podatna na najmniejsze nawet zakłócenie.
Podsumowanie
Anatomia kryzysu pokazuje dowodnie, że w łańcuchu bezpieczeństwa zawsze pęka to ogniwo, którego wcześniej rzetelnie nie przeanalizowano. Najdroższy sprzęt, najlepsze systemy IT i najgrubsze segregatory z instrukcjami są bezużyteczne, jeśli Twój personel wpada w panikę, a Ty nie wiesz, gdzie leżą krytyczne punkty podatności Twojej operacyjnej codzienności.